Jurek Bogdanowicz
„Kiedy złapałem flow, wszystko zaczęło układać się po mojej myśli.”
 
„Każdy detal ma znaczenie — od redukcji biegów po linię przejazdu.”
 
Jurek, gratulujemy zwycięstwa w pierwszej rundzie. Jak oceniasz swój występ w Sebastien Loeb 2004 Rally? Czy to był rajd pod pełną kontrolą, czy raczej ciągła walka o utrzymanie tempa?
Pierwszy etap to był atak na dwóch oesach z pętli, a potem przetrwanie na monakijskiej trasie, bo sprzęt trochę się tam dławił. Rywale mieli jednak tyle problemów, że później mogłem już spokojniej kontrolować tempo i dowieźć wynik do mety.
Już w pierwszej części rajdu wygrałeś cztery odcinki specjalne i zbudowałeś przewagę. Czy taki był plan od początku – mocny atak na starcie?
Jak mówiłem, pierwszy etap bardzo mi leżał i kiedy złapałem flow, naturalnie przeszedłem do ataku. W efekcie wszystko ułożyło się po mojej myśli.
Ten rajd był bardzo wymagający – 14 odcinków, ponad 130 km i zmienne warunki. Który moment rajdu był dla Ciebie najtrudniejszy?
Najtrudniej było na Banovie, kiedy zorientowałem się, że w notatkach nie mam odległości, bo nie sprawdziłem pory dnia i okazało się, że jedziemy po ciemku. Odcinek polegał praktycznie cały czas na precyzyjnych dohamowaniach z 200 km/h do jedynki, więc często hamowałem za wcześnie. Nawet skok na skrzyżowaniu nie był przez to zbyt efektowny.
Na drugim miejscu finiszował Colin Majtka ze stratą niewiele ponad 13 sekund. Czy w trakcie rajdu śledziłeś czasy rywali i czułeś presję?
Widziałem, że Colin ma szansę, ale czysto matematycznie musiałby wykręcić coś w rodzaju dwóch rekordów świata na ostatnim etapie. A wiem, jak zwykle kończą się takie próby.
Prowadziłeś Forda Fiestę WRC. Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na ten samochód w tej rundzie?
Trochę z wizji — ostatnio bawię się Photoshopem i tworzę różne alternatywne wersje rzeczywistości. Pomyślałem, że face lifting Focusa wygląda całkiem dobrze i może kiedyś ktoś podchwyci temat powrotu klasycznych karoserii, jak Focus czy 206, w nowoczesnej formie. A poza tym to chyba wyraz mojego sentymentu do rajdów z lat 1990–2005.
Richard Burns Rally to symulator wymagający bardzo dużej precyzji. Jak wygląda Twoje przygotowanie do takich rajdów? Trenujesz konkretne odcinki czy raczej ogólną jazdę?
Jedno i drugie. Do treningu warto wybierać dwie trasy dziennie — jedną, którą się lubi, i drugą, której się nie znosi, i jeździć je na zmianę. Jeśli zbyt często używasz restartu, to znak, że robisz coś nie tak — wtedy lepiej poprawić opis albo przeanalizować powtórki. W RBR jeździ się w dużej mierze na pamięć — tak jak w realnych rajdach. Im lepsze przygotowanie i notatki, tym łatwiej ukończyć każdy odcinek. Czołówka zna większość tras niemal na pamięć — ja zresztą też.
Najważniejsza jest jednak czysta jazda. Możesz pobić rekordy na pierwszej pętli, ale jeśli później się „spalisz”, to nic z tego nie będzie. To nie jest gra na ESC, tylko rajd. Kluczowa jest koncentracja i jej utrzymanie, a także przygotowanie sobie wszystkiego wokół tak, żeby mieć spokojną głowę.
Na starcie pojawiło się aż 359 zawodników, a do mety dotarło tylko 120. Twoim zdaniem co było największym „zabójcą” w tym rajdzie?
Jeśli wielu kierowców odpada, to największym „zabójcą” są oni sami dla siebie. Skoro inni potrafili dojechać do mety, to znaczy, że dla każdego było to możliwe. Takie są rajdy.
Czy był jakiś moment, w którym pomyślałeś: „tu mogłem stracić zwycięstwo”?
Chyba na SS4 — spóźniłem dohamowanie z maksymalnej prędkości. Na wilgotnym asfalcie trzeba jednak hamować wcześniej niż na suchym i to był moment, który mógł mnie sporo kosztować.
MOCC oferuje wyjątkową nagrodę – co-drive z Miko Marczykiem. Czy to dodatkowa motywacja w walce o tytuł?
To bardzo ciekawa nagroda i myślę, że może mi pomóc znaleźć jeszcze te brakujące sekundy. Taki już jestem — czy to w RBR, w prawdziwym aucie, na gokartach czy nawet grając w stare części Colina. Lubię analizować do bólu, kiedy najlepiej redukować biegi i jaką linię jazdy wybrać. Może dzięki temu doświadczeniu jeszcze lepiej zrozumiem reakcje człowieka na przeciążenia w rajdowym aucie.
Przed nami kolejna runda – Marcus Grönholm 2000 Rally. Jakie masz nastawienie przed następnym rajdem i czy planujesz zmiany w przygotowaniach?
Brzmi, jakbym powinien zabrać się za opisy odcinków w Finlandii. Tak że wracam przed komputer — a wszystkim życzę powodzenia i dobrej zabawy!